wtorek, 27 stycznia 2015

Libster Blog Award ! (Po raz drugi ! )

Za nominację do LBA dziękuję kochanym Łapie i Rogaczowi  ( z bloga http://mlodosc-huncwotow.blogspot.com Wchodzić tam !!! ) ! Dzięki ! Jesteście świetne ! 

Zasady 

 Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o nielicznej liczbie wyświetleń, co daje możliwość ich rozpowszechniania.  Po odebraniu nominacji należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od bloggera, który Cię nominował. Następnie Ty nominujesz 11 osób i zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować osoby, która Cię nominowała.

Pytania, które otrzymałam :
1. Jakie masz najlepsze wspomnienia z wakacji?
Moim najlepszym wspomnieniem z wakacji, był wyjazd z moimi przyjaciółmi i bratem nad morze. Byliśmy wtedy pod opieką mojego brata (jest już dorosły ) i było naprawdę zabawnie.
2.Jeśli wybierałbyś/wybierałabyś pomiędzy serem a kiełbasą, to co wybierzesz i dlaczego?
Mega dziwne pytanie, ale chyba wybrałabym ser...lubię ser !
3. Twój największy cel, który chcesz osiągnąć?
Jak na razie, to będzie dokończenie historii Syriusza, a nie porzucenie jej w jakimś momencie.
4.Dlaczego prowadzisz bloga?
Bo ludzie lubią go czytać ! A mi samej sprawia to niezłą frajdę 
5.Kto/co jest Twoim największym oparciem w codziennym życiu?
Moim największym oparciem są rodzina i przyjaciele.
6.Co robisz, kiedy masz zły humor, albo łapie Cię deprecha?
To zależy, czasem słucham dołujących piosenek żeby się jeszcze bardziej dobić, a czasem biorę psa na spacer, dzwonię po przyjaciół i zapominam o wszystkim
7.Co sprawia Ci radość i czym lubisz się zajmować?
Oczywiście pisanie, ale kocham też tańczyć !
8.Jaki jest Twój powód do dumy?
Chyba, to że prowadzę już tego bloga tak długo !
9. Jaka jest Twoja ulubiona książka i która postać najbardziej skradła Twoje serce?
No domyślcie się ! 
10.Co najbardziej w sobie cenisz?
Charakter ! 
11.Jakie jest Twoje życiowe motto?
,,Mówi się trudno i żyje się dalej '' 

Przepraszam, ale po raz kolejny nikogo nie nominuję ! Zabijcie mnie za to, ale nie mam czasu ! Ja tu piszę notkę !

Jeszcze raz dziękuję Łapce i Rogasiowi za nominację !  

czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 48 ,, Miłość i przyjaźń''

    Huncwoci szli jednym z korytarz Hogwartu śmiejąc się do rozpuku. Przed chwilą wywinęli genialny kawał grupce ślizgonów stojących na błoniach.
- A widzieliście ich przerażone miny ? - zapytał James jak zwykle czochrając włosy.
- Ha ha ha..po prostu genialne ! - powiedział Remus uśmiechając się szeroko.
- Oj dawno się tak dobrze nie bawiliśmy - rzekł Peter, wyjmując z torby fasolki wszystkich smaków. 
- Tak...nie pamiętam kiedy ostatnio zrobiliśmy jakiś dobry kawał - odparł Syriusz.
- Bo nie mamy na to czasu ! - prychnął Potter.
- Oj bez przesady Rogaczu
- Wiesz Syriusz, James ma jednak trochę racji, poświęcamy teraz sporo czasu nauce... - powiedział Remus wyjmując podręcznik od transmutacji z torby.
- To straszne - mruknął Peter.
- Ale prawdziwe - odrzekł Remus.
- No i ty Łapo spędzasz każdą wolną chwilę z Dorcas  - powiedział James uśmiechając się znacząco do przyjaciela.
- Rogaś przepraszam, że nie poświęcam ci już tyle czasu co kiedyś, obiecam że się poprawię - odparł Syriusz z udawanym smutkiem, co spowodowało kolejny wybuch śmiechu Huncwotów.
- No mam nadzieję ! Domagam się co najmniej pięciu godzin dziennie spędzonych z tobą ! 
- Oj może być ciężko...nie wiem czy Dorcia...
- Co Dorcia ? - zapytała czarnowłosa wyłaniając się zza gobelinu.  
- Hej od kiedy to się używa naszych tajnych przejść ? - zapytał James patrząc na dziewczynę z uśmiechem.
- Od kiedy powiedzieliście mi, że posiadacie rzecz zwaną Mapą Huncwotów ? 
- To był nasz błąd - mruknął Potter w odpowiedzi.
- Och nieprawda Jim ! - odparła dziewczyna podchodząc do Syriusza i całując go w policzek na powitanie. 
- Cześć Kochanie - powiedziała. Syriusz uśmiechnął się w i odpowiedzi otoczył ją ramieniem. Cała paczka ruszyła korytarzem w kierunku klasy.
- Prawda ! Mogłaś coś podsłuchać ! Może wyjawialiśmy sobie nasze sekrety i nie chcieliśmy żebyś o nich wiedziała ?!
- Uważaj Potter, bo uwierzę w to że ,,wyjawiacie sobie sekrety'' na środku korytarza...a tak w ogóle to ładnie mnie tak obgadywać ? - powiedziała spoglądając na Łapę.
- Wcale cię nie obgadywaliśmy. - odpowiedział Black z Huncwockim uśmiechem na twarzy.
- Tak, Syriusz nam tylko opowiadał co robicie razem wieczorami ! - powiedział James czochrając swoje włosy. 
Dorcas wytrzeszczyła oczy na Potter'a. Zarumieniła się lekko i chciała już coś powiedzieć, lecz przerwało jej parsknięcie śmiechu Syriusza.
- Spokojnie słoneczko, Rogaś żartuje...to co robimy wieczorami pozostaje między nami, chyba że chcesz żebym im opowiedział, to...
- Syriusz ! - warknęła dziewczyna uderzając chłopaka w ramię.
- Jesteś piękna, gdy się złościsz ! - powiedział obejmując ją.
- Boże i jak ja mam się na ciebie gniewać ? 
- Nie możesz, za bardzo mnie kochasz - odpowiedział całując ją. Dorcas uśmiechnęła się tylko.
- Nie chcę wam przeszkadzać, ale wszyscy się na was gapią - mruknął Remus spoglądając na grupkę dziewczyn stojącą pod klasą do transmutacji.
- Uważaj Black, bo twoje fanki rozszarpią ci Dorcas na strzępy - powiedziała Lily podchodząc do przyjaciół. Była jakaś markotna.
- Właśnie ! Pamiętaj, że nie chcę umrzeć, aż w takich męczarniach ! Już wolałabym żeby Voldemort mnie wykończył ! - powiedziała Meadowes, po czym Huncwoci wybuchli śmiechem. 
- Nie wiem czy dobrym pomysłem jest śmianie się z sami-wiecie-kogo - mruknęła Lily szukając czegoś w swojej torbie.
- Nie bój się jego imienia Evans - powiedział James uśmiechając się do niej.
- Ja...och Mniejsza z imieniem ! Patrzcie - powiedziała dając Jamesowi do ręki  Proroka Codziennego. 
    Rogacz spojrzał na nagłówek, po czym szybko przeczytał artykuł znajdujący się na pierwszej stronie.
- Jakaś czarownica nie żyje... - powiedział Potter
- No i ? Czarodzieje giną codziennie... - odparł Black wzruszając ramionami.
- Syriusz, to była czarownica pochodząca z mugolskiej rodziny - mruknęła Lily wpatrując się zielonymi oczami w czubki swoich butów.
- ,, Czarownicę zabito Niewybaczalnym Zaklęciem. Nasi uzdrowiciele potwierdzili również, że była wcześniej torturowana, tak samo jak jej mugolscy rodzice, których znaleziono w piwnicy. Nad domem widniał Mroczny znak, którym zajęli się aurorzy... '' - przeczytał James na głos. 
- To już drugi raz w tym miesiącu... - rzekł Remus biorąc gazetę od Jamesa.
- Ministerstwo powinno coś z tym zrobić - powiedział Peter spoglądając na artykuł.
- Tak jasne ministerstwo ! Błagam Peter ! Ministerstwo tylko, wszystko tuszuje żeby nie wzbudzać paniki...spójrz na ten akapit ,, Nie wiadomo, kto tego dokonał '' - powiedział Syriusz pokazując na gazetę.
- Jasne, przecież wiadomo, że to robota Voldemorta...
- Na twoim miejscu nie wymawiałbym imienia sama-wiesz-kogo Meadowes - rozległ się głos za plecami paczki przyjaciół. Wszyscy odwrócili się w tym samym momencie i zauważyli grupę Ślizgonów.
- Och to ty Mulciber ! Chłopcy popatrzcie to nasz przyjaciel z rana ! Widzę, że odrosły ci brwi - powiedział Syriusz natychmiast otaczając Dorcas ramieniem. 
- Tak, Black odrosły - wycedził ślizgon przez zęby. Był wysokim, ciemnowłosym chłopakiem o zimnych, stalowych oczach.
- W takim razie uważaj żeby znowu ci nie znikły - warknął James stając koło przyjaciela.
 - Spokojnie Potter - chłopak uśmiechnął się chłodno. - Chciałem tylko życzyć miłego dnia tobie i twojej szlamowatej przyjaciółce.
- Nie nazywaj jej szlamą - warknął James wyciągając różdżkę z kieszeni.
- Rogacz spokojnie... - mruknął Remus. Nie chciał żeby jego przyjaciel przez magię znowu wpakował się w kłopoty.
- Nazwał Lily szlamą...nie wybaczę mu tego ! 
- Dzielny James Potter obrońca wszystkich szlam - prychnął Mulciber również wyciągając różdżkę.
- A żebyś wiedział - odpowiedział Syriusz. Różdżka już tkwiła w jego dłoni.
- I jego wierny przyjaciel Black. Jak czuje się zdrajca czystej krwi ? - powiedział uśmiechając się jadowicie.
- Na tyle dobrze żeby posłać cię do skrzydła szpitalnego - warknął Łapa
- Chłopcy dajcie spokój, on na to nie zasługuje - powiedziała Lily spoglądając wrogo na Severusa, który czaił się za Mulciberem.
- Na twoim miejscu bym uważał Evans, nie wiadomo co złego może przydarzyć się takiej paskudnej szlamie jak ty - powiedział ślizgon spoglądając z obrzydzeniem na rudowłosą.
- Ty wredny... 
- James ! - krzyknęła Dorcas. Powstrzymując go od rzucenia zaklęcia - McGona...
- Potter ! Black ! Mulciber ! - W jednej chwili koło nich zmaterializowała się nauczycielka transmutacji. - Czarować możecie na lekcji, a nie podczas przerwy ! Gryffindor i Slytherin tracą po 10 punktów.
- Pani profesor...
- Nie mam zamiaru słuchać waszych wyjaśnień panie Potter. Teraz do klasy 
- Tak jest - wycedził Potter przez zęby, schował różdżkę do kieszeni, po czym złapał Lily za rękaw szaty i pociągnął ją za sobą do klasy. Evans go nie odtrąciła.
    Syriusz ruszył za przyjacielem. Dorcas złapała go za rękę i uśmiechnęła się pocieszająco kiedy oboje weszli do klasy. Łapa odwzajemnił uśmiech i kiedy przechodzili koło ławki Mulcibera kopnął go tak mocno jak tylko potrafił. Chłopak zgiął się z bólu.
- Nie mogłeś się powstrzymać prawda ? - zapytała błękitnooka siadając w ławce razem z Łapą.
- Nie, nie mogłem. - Odparł biorąc do ręki kosmyk jej włosów. - Z resztą nie mogłem pozwolić żeby taki człowiek jak on obrażał moich przyjaciół i w ogóle się do ciebie odzywał...
- Chętnie zrobiłabym mu coś za to jak potraktował Lily...
- Nie martw się załatwimy to prawda James ! - powiedział chłopak i odwrócił się do Rogacza, który siedział za nimi razem z Peterem.
- Już myślę nad planem - odpowiedział Huncwot czochrając kruczoczarne włosy - Nikt nie będzie obrażał mojej ukochanej...
*

    Mary weszła do biblioteki szkolnej rozglądając się dookoła. Z własnej woli nigdy nie pojawiała się w tym miejscu. Zazwyczaj ciągnęła ją tu Lily, albo Remus kiedy mieli korepetycje. No właśnie Remus...to jego tutaj szukała. 
    Ruszyła w głąb regałów z książkami w nadziei, że natknie się gdzieś na Lunatyka.
Rozglądała się wszędzie, lecz otaczały ją tylko książki, uczniowie uczący się i jakaś para całująca się w kącie.
- Ech....myślałam, że go tu znajdę - szepnęła do siebie blondynka, po czym odwróciła się i ruszyła przez regały do wyjścia. Idąc przyglądała się okładką książek. Każda była w innym kolorze... . Jej rozmyślenia nagle przerwało bolesne uderzenie kiedy na kogoś wpadła i poleciała na podłogę.
- Ała...och uważaj jak łazisz ty...
- Przepraszam, a tak w ogóle to cześć Mary - powiedział Huncwot wyciągając do niej rękę, żeby pomóc jej wstać.
- O....Remus... - powiedziała tylko łapiąc jego dłoń.
Chłopak podniósł ją z uśmiechem.
- Szukałaś tu czegoś konkretnego ? - zapytał patrząc na nią z zaciekawieniem. Mary szubko odgarnęła blond włosy z twarzy. Zawsze musiała dobrze wyglądać, a zwłaszcza w obecności Lunatyka.
- Tak ! - odparła szybko. Remus spojrzał ze zdziwieniem na jej dłonie. 
- Ale nie masz żadnej książki.... - Mary się zarumieniła. Miała nadzieję, że Remus tego nie zauważył.
- Ja...no już wypożyczyłam....tylko zawróciłam się, bo...
- B0 ? - zapytał Lupin z uprzejmą ciekawością. Zaczął przeglądać jaką książkę.
- No...zostawiłam torbę ? 
- Doprawdy ? - powiedział patrząc na nią z iście Huncwockim uśmiechem.
- Tak ! - odparła Mary śmiejąc się. To nie był nerwowy śmiech, tylko zwykły śmiech Mary kiedy docierała do niej jej własna głupota.
- Hmmm w takim razie panno zapominalska może przejdziesz się ze mną do sowiarni ? - zapytał ruszając do wyjścia z biblioteki. Nie wypożyczył żadnej książki. 
Mary serce zabiło szybciej. Tak ! Na reszcie mogła spędzić troszkę czasu z Remusem sam na sam, poza korepetycjami. Nawet jeżeli był to mały spacer do sowiarni.
- Ależ oczywiście ! - odparła z promiennym uśmiechem i już po chwili szła razem z Remusem przez korytarze Hogwartu.
- A tak właściwie, to co chcesz wysłać Lunatyku ? 
- Och, pewne zamówienie...
- Zamówienie ?
- Tak, dla Huncwotów...
- Znowu coś planujecie prawda ? 
- My zawsze coś planujemy, to nasze główne zajęcie...no ja jeszcze staram się zapędzić Jamesa i Syriusza do nauki - powiedział z uśmiecham. Mary zaśmiała się. Przyjaźń Huncwotów była naprawdę jednym, wielkim, dziwnym, ale pięknym zjawiskiem.

*

      James leżał na kanapie w pokoju wspólnym. Czuł na sobie ciepło płomyków, które próbowały wydostać się z kominka.
W pewnej chwili wyciągnął z kieszeni złotego znicza, którym zaczął się bawić. Puszczał go, pozwalał mu uciec dość daleko, po czym w ostatniej chwili łapał go znowu.
- Nie powinieneś go czasem oddać ? - rozległ się głos koło głowy Pottera. Chłopak spojrzał  w górę i ujrzał burzę rudych włosów. Jego ręka od razu powędrowała do włosów.
- Sądzę, że przed ukończeniem szkoły może to zrobię - oparł chowając znicza do kieszeni. 
Lily uśmiechnęła się, po czym usiadła po turecku na drugim końcu kanapy.
- Eeee...Lily ?
- Tak ? - zapytała odgarniając kosmyk włosów za ucho.
- Dobrze się czujesz ?
- A wyglądam na chorą ? 
- No wiesz...przyszłaś do mnie sama i siedzisz ze mną na kanapie i....jesteś miła
- Już od dłuższego czasu jestem dla ciebie miła - powiedziała, lecz wzrok miała utkwiony w płomieniach skaczących w kominku.
- Ty na mnie po prostu nie krzyczysz, co nie oznacza że jesteś miła.. - odpowiedział pochłaniając jej piękną twarz wzrokiem.
- Ja...wiesz chciałam ci podziękować - powiedziała szybko. Rogacz popatrzył na nią ze zdziwieniem.
- A za co jeśli można wiedzieć ?
- No za dzisiaj, za to że mnie broniłeś i w ogóle...chociaż nie popieram rozwiązywania sporów różdżką...ale i tak dziękuję - powiedziała i uśmiechnęła się lekko do chłopaka. James'owi serce zabiło szybciej.
- Lily...przecież ja zawsze ciebie bronię...tak samo było wtedy ze Smarkiem...wiesz po SUMach...
- Możesz nie wspominać przy mnie o Snapie ? Dziękuję
- Oj Lily kiedy zrozumiesz, że on nie był ciebie wart ?- powiedział James siadając bliżej dziewczyny. Zielonooka popatrzyła na niego.
- Chyba nigdy... - odparła spoglądając w oczy James'owi. Chłopak potargał swoje czarne włosy.
- To...nie dobrze - powiedział tylko patrząc w jej zielone tęczówki. Po chwili Lily wstała z kanapy.
- No...miło się rozmawiało, ale pójdę już do siebie obiecałam Mary dać spisać pracę domową...
- Tak, jasne - odparł chłopak, odprowadzając ją tęsknym wzrokiem do schodów prowadzących do damskiego dormitorium.
- James ? - Powiedziała stając na schodach. Potter popatrzył na nią z nadzieją. 
- Jeszcze raz dzięki... - weszła po schodach na górę.
- Proszę... - szepnął gryfon, po czym znowu położył się na kanapie i wyjął znicza z kieszeni.

*

- Syriusz przestań - powiedziała Dorcas kopiąc chłopaka w nogę. Siedzieli razem w dormitorium Huncwotów na łóżku Syriusza. Dorcas trzymała w ręku podręcznik od transmutacji i próbowała się uczyć, co skutecznie uniemożliwiał jej Łapa cały czas ją zaczepiając.
- To odłóż tą książkę - powiedział dźgając ją palcem w żebro.
- Nie ! - odparła ze śmiechem.
- Tak ! - powiedział znowu ją dźgając. Na jego twarzy malował się huncwocki uśmiech. Niczego nie lubił tak bardzo jak denerwowania swojej dziewczyny.
- Syriusz, ale ja muszę się tego nauczyć ! Wiesz przecież, że chcę zostać aurorem ! 
- Posada aurora ci nie ucieknie, jeżeli poświęcisz jeden wieczór swojemu Łapce, a nie tej książce z którą jak podejrzewam perfidnie mnie zdradzasz !  - odparł kładąc swoją głowę na jej na jej brzuchu.
- Przepraszam cię, ale ta książka jest zabójczo przystojna, nie to co ty ! - odpowiedziała ze śmiechem.
- Tym bardziej musisz się jej pozbyć ! Odwraca twoją uwagę ode mnie....z resztą jeżeli tak pragniesz się uczyć, to czemu mnie nie poprosisz o pomoc ?! Tylko radzisz się tego durnego podręcznika ! - powiedział siadając na przeciwko dziewczyny po turecku.
- Ciebie ? - zapytała zamykając książkę.
- O tak ! Przecież miałem same Wybitne z SUMów ! 
- Yhym...
- No co nie wierzysz, że mogę cię czegoś nauczyć ? - zapytał chłopak krzyżując ręce na klatce piersiowej.
- Wiesz polemizowałabym na ten temat...
- Ach tak ? - Zapytał podsuwając się do niej. - Zaraz cię przeszkolę z tej twojej transmutacji, a nawet jeżeli pragniesz to mogę cię też nauczyć teleportacji - powiedział kładąc swoje ręce na jej tali.
- Z teleportacji mówisz ? - zapytała zawieszając swoje ręce na jego szyi.
- O tak...popatrz w jednej chwili jesteśmy na łóżku - Powiedział zbliżając swoje usta do jej ust. - a w drugiej już na ziemi - wzmocnij swój uścisk na jej tali, po czym pociągnął i oboje wylądowali na podłodze.
- Hahahha...teleportacja we dług Syriusza Blacka bardzo interezujące - powiedziała uśmiechając się do chłopaka promiennie. Wylądowali na ziemi tak, że ona znalazła się na nim.
- A co nie podoba ci się ? - zapytał okręcając kosmyk jej włosów w okół swojego palca.
- O nie, wręcz przeciwnie ! Jesteś bardzo wygodny ! - odparła z uśmiechem. Syriusz nic nie powiedział tylko pocałował ją w odpowiedzi.
- Ekchem....podobno mieliście się uczyć ? - rozległ się głos James'a w pokoju. Dorcas szybko wstała z Syriusza, na co ten przewrócił tylko oczami.
- Bo się uczyliśmy ! - powiedziała Dorcas z powrotem siadając na łóżku. Black również podniósł się z podłogi.
- Jeżeli tak wygląda nauka, to chyba zacznę ją praktykować - powiedział James uśmiechając się do dwójki przyjaciół.
- Poprosi Evans na pewno się zgodzi - odparł Syriusz siadając koło błękitnookiej na łóżku.
- Tylko o tym marzę, a swoją drogą wiecie...
- Rogacz ? - przerwał przyjacielowi Black.
- Tak Łapo ?
-  Nie chciałbyś pójść tam skąd przyszedłeś i wrócić za dwadzieścia minut ? - zapytał Syriusz przyciągając Meadowes bliżej do siebie.
- O nie, przykro mi ale musicie się wstrzymać z tym migdaleniem... - powiedział chłopak kładąc się na własne łóżko.
- Mi on nie przeszkadza - Dorcas usłyszała szept Łapy przy swoim uchu. Uśmiechnęła się pod nosem, po czym pocałowała chłopaka namiętnie. Syriusz odwzajemnił pocałunek.
- No błagam was ! - usłyszeli głos Rogacza. 
Łapa i Dorcas uśmiechnęli się tylko do siebie, po czym znowu zaczęli się całować, nie zwracając uwagi na skargi Pottera.


*****

Proszę bardzo jest kolejny rozdział ! Oby wam się podobał ! 
I dziękuję za komentarze pod poprzednim rozdziałem ! Jesteście Wielcy !

środa, 7 stycznia 2015

Liebster Blog Award !!!

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonywaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

 Nominowała mnie fantastyczna
Dorcas Meadowes-Black 
z bloga :

Dzięki ! Jesteś wielka !

Pytania jakie otrzymałam od Dorcas:
 1. Skąd wziął się pomysł na bloga?
Pomysł na bloga wzięłam z własnej głowy. Zawsze chciałam opisać życie Huncwotów po swojemu !
2. Czy kiedyś chciałabyś wydać własną książkę?
Tak ! Zaliczam to do grona moich największych marzeń ! 
3. Od jak dawna piszesz?
Pisać tak ogólnie to od zawsze ! Na bloggerze jestem od 22.07.2012 (Na Merlina, to są ponad 2 lata ! Nie miałam pojęcia ! Strasznie szybko to minęło )
4. Jakiej muzyki słuchasz?
Rock, Metal itp.
5. Czego boisz się najbardziej?
Nie wiem ! Jestem nieustraszona !
6. Jakie filmy\książki lubisz najbardziej? (rodzaj).
Fantastyka jest całym moim życiem
7. Twoja ulubiona postać literacka\fikcyjna?
Oczywiście Syriusz Black ! 
8. Najładniejsze angielskie imię męskie?
Syriusz ! (Tak jestem psychiczna ! )
9. Kolor jaki opisuje Ciebie?
Cała tęcza...jestem naprawdę zwariowaną osobą !
10. Zwierze, które opisuje Ciebie?
Pies ! Koleżanka nawet kiedyś powiedziała mi, że zachowuję się jak szczeniak !
11. Jakie jest Twoje hobby? 
Pisanie, taniec i granie ludziom na nerwach !

 A nominuję ! (fanfary w tle...) :
Nikogo ! 
Niestety nie mam czasu na wymyślanie pytań, bo piszę dla was notkę ! 

Jeszcze raz dziękuję kochanej Dorcas za nominację ! 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 47 ,, Nienawidzę i kocham ''

    Syriusz szedł wraz z pozostałymi Huncwotami na lekcję zaklęć. Mimo tego, że przeleżał cały weekend w łóżku, czuł się fatalnie i to nie z powodu rany (która już się zdążyła zagoić ). 
Jago paskudny charakter był spowodowany Dorcas. Dorcas, która dwa dni temu wyznała mu że się jej podoba. Dorcas, która była na niego wściekła. Dorcas, która nie chciała go znać.
    Był zły na siebie za swoją głupotę. Wiedział przecież, że Meadowes się w końcu dowie, lecz nie sądził że się tak bardzo wścieknie. Przecież on nie zrobił nic złego, chciał ją pocieszyć, ale ona nie rozumiała. A może to on nie rozumiał ? Może wcale jej nie znał ? Chyba tak....niby poznali się tak dawno, a on nie zorientował się, że dziewczyna jest w nim zakochana. Ciekawa ile to już trwa ? Parę tygodni ? Miesięcy ? Lat ? Nie miał pojęcia co o tym myśleć...Zawsze ją traktował jak przyjaciółkę...chociaż... James już od dawna mówił mu, że powinni być razem, a on....nie chciał ? Nie...przecież Dorcas była fantastyczna. Piękna, zabawna, ale zawsze była przyjaciółką...
- Syriusz co o tym sądzisz ? - rozmyślania Łapy przerwał spokojny głos Remusa. Black zauważył, że są już pod klasą. Ciekawe ile już tam stali, ciekawe czy długo coś do niego mówili, a on nic nie odpowiadał, bo myślał o Dorcas.
- Co ?
- Pytałem...
- Nie ma sensu, żebyś powtarzał Lunatyku, do Syriusza i tak nic nie dociera od dwóch dni - powiedział James spoglądając na czarnowłosą dziewczynę, która stała niedaleko i wertowała podręcznik od zaklęć.
- Teraz wiesz jak się czujemy, kiedy ty ślinisz się do Evans... - warknął Syriusz w odpowiedzi. Nie miał ochoty na sprzeczki z James'em.
- Może spróbowałbyś z nią porozmawiać ? - zapytał Potter zmieniając temat.
- Przecież próbowałem ! Olewa mnie, albo próbuje trzasnąć jakimś zaklęciem...
- Ale musisz coś wymyślić...
- Myślisz, że nie wiem Rogaczu ? - mruknął Syriusz, po czym ruszył do klasy, a do jego myśli znowu wbiła się ta niebieskooka dziewczyna.

*

    Po lekcji zaklęć Dorcas wyszła z klasy jako pierwsza. Jej humor pozostawiał wiele do życzenia. Przez całą godzinę Syriusz próbował zwrócić na siebie jej uwagę, a ona udawała, że go nie widzi. Było dla niej okropne go olewać. Sama zadawała sobie wtedy ból, bo raniła kogoś kogo kocha, lecz musiała. Musiała mu pokazać, że z ich przyjaźnią koniec i chłopak nie ma na co liczyć, że posunął się za daleko oszukując ją.
- Dorka ? - zagadnęła ją Lily kiedy dziewczyny dotarły do pokoju wspólnego.
- Tak ? - mruknęła błękitnooka, wchodząc po schodach prowadzących do dormitorium dziewcząt. Młode czarodziejki miały teraz godzinną przerwę pomiędzy lekcjami.
- Wiesz tak się zastanawiam.... - zaczęła Lily, gdy obie weszły do pokoju. 
- No ? - mruknęła Dor rzucając torbę na swoje łóżko.
- Może spróbowałabyś porozmawiać z Blackiem ? - zapytała Lily ostrożnie. Nie chciała doprowadzić do kolejnego wybuchu złości Dorcas. 
- Nie... - odparła czarnowłosa jedynie.
- Ale...
- Nie Lily ! Powiedziałam, że nie chcę go znać ! Od teraz ten chłopak jest dla mnie nikim...
- Dorcas...wiesz, nie chcę stawać po jego stronie...ty jesteś dla mnie o wiele ważniejsza, ale powinniście się pogodzić...
- Lily, powiedziałam już, że nie, więc uszanuj moją decyzję...
- Kiedy ja mówiłam, że nie chce mieć nic wspólnego z James'em ty na mnie wrzeszczałaś jak opętana !
- Bo to kompletnie inna sprawa ! On cię nie wykorzystał, tak jak Syriusz mnie !
- Przecież Black cię nie wykorzystał ! 
- Przecież mówiłaś, że nie chcesz być po jego stronie !
- I nie jestem ! 
- To przestań mówić tak jakbyś była !
- Och...ja chcę po prostu żebyś była szczęśliwa ! - wykrzyknęła Evans patrząc prosto w oczy przyjaciółki.
- Taka osoba jak on nigdy mnie nie uszczęśliwi !
- Przecież ty go kochasz ! 
- I jednocześnie go nienawidzę ! Zabawne prawda ? - warknęła Dorcas. Miała już dość słuchania o Syriusz. Chciała o nim zapomnieć, chciała przestać na niego patrzeć, chciała żeby na jej twarzy nie pojawiał się uśmiech za każdym razem kiedy go widziała, chciała przestać się rumienić, kiedy chłopak ją przytulał, chciała przestać go kochać. 
- To tragiczne, a nie zabawne ! - prychnęła Lily
- Jakbyś nie zauważyła całe moje życie jest tragiczne ! 
- Dorcas...
- Nie ! Mam dość ! Spodziewałam się, że właśnie ty to zrozumiesz Lily !
- Rozumiem, ale....
- Gdybyś rozumiała nie byłoby ale ! 
- Ja... och Dorcas ! - krzyknęła Ruda, po czym po prostu przytuliła przyjaciółkę. Dorcas nie odepchnęła jej. Teraz tego potrzebowała. Przyjaciółki, która po prostu ją przytuli i nic nie będzie mówić. 

*

    Syriusz wszedł do dormitorium tuż za James'em. Chłopak rzucił swoją torbę gdzieś na podłogę, położył się na łóżko i wziął do ręki Mapę Huncwotów, która leżała na jego szafce nocnej.  Szybko znalazł na niej pewną osobę i jak głupi zaczął wpatrywać się w kropkę z jej imieniem.
- Syriusz...
- Co ? - mruknął chłopak spoglądając na przyjaciela. James opierał się o parapet i patrzył na niego orzechowymi oczami.
- Musimy pogadać... - powiedział przeczesując ręką włosy. 
- Jeżeli chodzi o Dorcas....
- Nie mogę na was patrzeć po prostu...
- To zamknij oczy - odparł Syriusz wzruszając ramionami.
- Przepraszam, ale nie potrafię - Powiedział James uśmiechając się do niego. Syriusz odwzajemnił uśmiech. - Ale wracając do tematu...musicie się pogodzić !
- To stwierdzenie faktu, czy rozkaz ? - zapytał chłopak podnosząc jedną brew do góry.
- To i to ! Ale posłuchaj...
- James już mi się nie chce słuchać ! Powtarzasz cały dzień, że muszę się z nią pogodzić...
- Bo musisz...
- Ale to jest chyba bez sensu - powiedział. Jego własne słowa sprawiły mu ból. Dorcas nie chciała mu wybaczyć.
- Nie jest bez sensu ! Mamy jeszcze trochę czasu...może jej przejdzie !
- Nie przeszło jej od dwóch dni...
- Wiem...no ale może możemy jeszcze coś zrobić...
- A co mam jeszcze zrobić ! Biegałem za nią jak głupi przez cały dzień przepraszając...
- Może nie wystarczająco !
- Darłem się na cały korytarz ,,Dorcas wybacz mi ! '', dzięki czemu dostałem szlaban od Slughorna...
- Może to za mało...
- Próbowałem z nią rozmawiać na każdej lekcji ! Na zaklęciach mnie olała. Na obronie przed czarną magią kiedy ćwiczyliśmy zaklęcia obronne i do niej podszedłem, niby to przypadkiem próbowała trafić mnie drętwotą... zrobiła się cholernie dobra w zaklęciach niewerbalnych... , na zielarstwie kiedy ją znowu przepraszałem, zrzuciła mi doniczkę na stopę co skończyło się moją wizytą w skrzydle, a na eliksirach...
- Dobra wiem, wiem...widziałem to wszystko...
- Właśnie więc widzisz....
- Może sama rozmowa nie wystarczy ! 
- Do żadnej rozmowy nawet nie doszło... - mruknął Black.
- Oj, ale wiesz o co chodzi...
- Rogacz, ja jej nawet kwiaty przeprosinowe wysłałem !
- Naprawdę ?! Kiedy ? - zapytał James ze zdziwieniem.
- Kiedy mieliśmy przerwę po zaklęciach...popędziłem do Hogsmeade.... kupiłem....no i wysłałem,a to dostałem w odpowiedzi ! - warknął wskazując na spalone róże leżące obok łóżka Petera. James popatrzył na nie, a potem na Syriusza.
- Róże to jej ulubione kwiaty... - mruknął Potter.
- Wiem...
- Jak to jej nie przekonało...
- To reszta prób jest bez sensu ! Jeżeli to tak ma dalej wyglądać to już wolę dać sobie spokój ! Wolałbym jednak przeżyć do końca roku...
- Syriusz...
- No co !? Jeżeli ona nie chcę się godzić, to nie ! Moje starania są po prostu bez sensu...
- Łapa, ale ja sobie nie wyobrażam tego że wy się nie pogodzicie ! Zawsze było tak zajebiście ! Ty, ja Dorcas...wakacje, święta ! 
- Pogódź się z tym...to koniec... - powiedział Łapa. Sam nie mógł uwierzyć w to co mówi. Jego własne słowa sprawiły mu ból.
- Nie potrafię ! - krzyknął James. 
- To masz problem ! - warknął Syriusz. Miał już dosyć tej rozmowy. Już postanowił, to koniec.
- Nie ! To nie ja mam problem ! To ty masz problem ! 
- Ja ? Nie...ja się już z tym pogodziłem...znajdę sobie jakąś fajną laskę, zapomnę o Dorcas... - odparł Syriusz. Włączyła się w nim tak zwana ,,funkcja obronna''. Black nie potrafił wyrażać swoich uczuć. Nie lubił okazywać słabości, nawet przed James'em. Dlatego wolał udać, że ta cała sytuacja nie robi na nim żadnego wrażenia, wolał udać że znajdzie fajniejszą dziewczynę niż Dorcas.
- Co !? Co ty mówisz ! Syriusz do cholery jasnej !
- No co !
- Nie okłamuj mnie ! Obaj dobrze wiemy, że nie znajdziesz nikogo takiego jak Dorcas !
- Och przyjaciół mam...Huncwoci, Mary...nawet Evans...
-  Przestań !
- Ale o co ci chodzi !
- O to, że do cholery jasnej jesteś takim pieprzonym idiotom !
- Nie ma to jak usłyszeć miłe słowa od przyjaciela...
- Zamknij się i posłuchaj ! Wiesz, chyba rozumiem dlaczego Dorcas tak naprawdę nie chce ci wybaczyć !
- Eeee, bo ją okłamałem ?
- Nie ! Bo jesteś po prostu idiotą ! Nie szanujesz jej uczuć ! 
- Ja !? Chyba sobie żartujesz...
- Nie, nie żartuję ! - Wykrzyknął James podchodząc do Syriusza. - Dorcas zależy na tobie jak na nikim innym ! Powiedziała ci to nawet ! A ty mówisz, że znajdziesz lepszą ! 
- Przecież nie wiedziałem, że była we mnie zakochana... - powiedział Syriusz cicho. Tak się skupił na tym żeby ją przeprosić, że zapomniał o jej słowach ,,Myślałam, że między mną, a nim coś jest ''.
- Wciąż jest... 
- Co ? 
- Nie przestała cię kochać tylko dlatego, że ją okłamałeś !
- Ale...James...ile to w sumie już trwa ?
- Chyba, od około czwartej klasy !
- Słucham ?! - wykrzyknął Black zrywając się z łóżka.
- No dobrze słyszałeś !
- Dorcas się we mnie kocha od dwóch lat, a ty mi nic nie powiedziałeś !
- A co miałem mówić ! Sama mi nigdy tego nie powiedziała w prost...ale no widziałem po niej...wszyscy widzieli...tylko nie ty...
- Ale...
- No co ?! Ona cię kocha, a ty nie potrafisz okazać jej tego samego ! Dla ciebie, to tylko przyjaciółka...
- Nigdy nie powiedziałem, że...
- Zawsze mówiłeś ! Zawsze tylko....Rogacz daj spokój, to moja przyjaciółka !
- James...
- Och w sumie teraz, to już nie ważne...w końcu ty znajdziesz sobie inną ! - Warknął James i ruszył w kierunku drzwi - Chodź na kolację.

*

    James i Syriusz szli korytarzem w milczeniu. Rzadko kiedy zdarzało im się coś takiego. Zazwyczaj słyszało ich pół Hogwartu. Teraz każdy z nich był pogrążony we własnych myślach.  
    W głowie Łapy oczywiście siedziała błękitnooka dziewczyna i jej wyznanie ,,Myślałam, że między mną, a nim coś jest '' . Syriusz nie mógł w to uwierzyć. Nie mógł uwierzyć, że Dorcas jest w nim zakochana i to od dwóch lat. 
Przebiegło mu przez myśl jak musiała cierpieć kiedy on podrywał inne dziewczyny... ale ona nie była mu dłużna...w końcu Baker...
- Syriusz ? - James szturchnął go łokciem, kiedy wchodzili do Wielkiej Sali. Black spojrzał w kierunku w którym wskazywał mu Potter. 
Zobaczył wtedy Meadowes, siedzącą bardzo blisko jakiegoś chłopaka. Dopiero po krótkiej chwili Syriusz zauważył, że to Evan Delvis gryfon z siódmego roku. Najwyraźniej był bardzo zabawny, gdyż Meadowes śmiała się jak głupia kiedy coś jej opowiadał. Syriusza dopadła zazdrość. To on powinien teraz z nią tam siedzieć i rozśmieszać. 
Razem z James'em przeszli obok nich. Syriusz próbował na nią nie spojrzeć, lecz jego szare oczy same do niej pognały. W tym samym momencie ona popatrzyła na niego. Patrzyli się na siebie zaledwie przez sekundę. Potem Black dosiadł się razem z Rogaczem do Remusa, Petera, Lily i Mary.
- Cześć... - mruknęła McDonald. James tylko kiwnął jej głową. Syriusz tylko przyglądał się Dorcas. Siedziała stanowczo za blisko Evana.
- Hmmm.... Remus o której mamy wieczorny patrol ? - zapytała Lily, poprawiając odznakę prefekta, którą miała na piersi.
- O dziewiątej, wiesz myślę, że...
- Od kiedy są razem ? - przerwał nagle przyjacielowi Syriusz.
- Ale kto ? - zapytała Evans spoglądając na Blacka.
- Oni... - mruknął Łapa wskazując oczami na Meadowes i Delvis'a.
- Oni nie są razem - Odparła Mary, pijąc łyk soku z dyni. - Tak naprawdę poznali się dzisiaj rano, Dorcas powiedziała, że... - zamilkła kiedy dopadł ją miażdżący wzrok Rudej.
- Że co ?
- No...och Lily nie patrz tak na mnie ! Powiedziała, że chce zapomnieć o tobie Syriusz i że znajdzie sobie...no...kogoś innego...
- Boże jacy w jesteście do siebie podobni... - mruknął James, nakładając sobie na talerz udko z kurczaka.
- Czyli ona i on... 
- Nie Syriusz, oni nie są razem...ale no nie wiadomo co będzie dalej... - powiedziała Mary uśmiechając się do Syriusza pocieszająco. Chłopakowi serce stanęło w gardle. Czyli naprawdę Dorcas sobie odpuściła...tak samo jak on, ale on chyba jednak nie potrafił. Przypomniał sobie wszystkie chwile spędzone z Dorcas. Mecze Quidditch'a, święta, sylwester, wakacje, wyjście na Pokontną, pocałunek po pijaku. I w jednej chwili Syriusz zdał sobie sprawę z czegoś, czego nigdy wcześniej nie dostrzegał... 
    Chłopak podniósł się z siedzenia.
- Syriusz co ty robisz ? - zapytał James patrząc na przyjaciela ze zdziwieniem.
-  Coś co powinienem zrobić już dawno temu - odparł chłopak. Nigdy nie był tak pewien swoich słów i podszedł do dwójki rozmawiających Gryfonów.
- Dorcas - zaczął. Dziewczyna odwróciła się do niego tyłem. Evan spojrzał na niego szybko i zaraz wrócił do rozmowy z błękitnooką.
- Dorcas Meadowes - powiedział po raz kolejny. Brak odpowiedzi. Wtedy też Syriusz się wściekł. Wszedł na stół zrzucając przy okazji kilka talerzy.
- Dorcas Meadowes ! - wykrzyknął tak głośno jak potrafił. Nagle w całej sali zapanowała cisza. Wszystkie oczy zwróciły się na niego.
- Black...- mruknęła Meadowes odzywając się do niego pierwszy raz od dwóch dni.
- Nie ! Posłuchaj mnie teraz !
- Zejdź z tego stołu... - warknęła dziewczyna, starając się nie zwracać uwagi na wszystkich uczniów i nauczycieli, którzy teraz się w nich wgapiali. 
- Jeżeli mnie w końcu wysłuchasz...
- Na Merlina, ja cie nie chcę słuchać Black ! - krzyknęła wstając.
- Dorcas...
- Nie ! Nie ! I jeszcze raz nie ! Mam gdzieś, to co chcesz mi powiedzieć ! - wykrzyknęła odchodząc od stołu. Szła w kierunku wyjścia. Chciała uciec z sali jak najszybciej.
- Kocham cię ! - Krzyknął Syriusz zeskakując ze stołu. Te słowa wypowiedział z taką szczerością i miłością, że aż sam siebie zdziwił. Dorcas stanęła jak wryta. 
- Dorcas do cholery jasnej kocham cię ! - powtórzył podchodząc do niej. Dziewczyna odwróciła się i wlepiła w niego pełne niedowierzania błękitne oczy.
- Kocham twój uśmiech i twoje oczy...- powiedział kładąc swoje dłonie na jej tali. Dziewczyna nie była w stanie uciec. 
- Syriusz...
- Kocham kiedy się złościsz, kocham kiedy skaczesz z radości, kocham kiedy zadzierasz głowę do góry żeby popatrzeć mi w oczy....
- Ja...
- Kocham cię i nie wiem jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć ! Byłem tępym idiotą, mającym wszystko gdzieś...przepraszam cię...przepraszam... - powiedział, po czym delikatnie ujął jej twarz w swoje dłonie i pocałował. Dorcas odwzajemniła pocałunek. 
Całowali się, a po chwili w okół nich wybuchły wiwaty. Wszyscy w wielkiej sali klaskali i gwizdali. Nawet Dumbledore.
- Nienawidzę cię... - szepnęła Dorcas odrywając się od jego ust. Na jej twarz gościł szeroki uśmiech.
- Ja ciebie też księżniczko... - odszepnął, po czym znowu zaczęli się całować.


*****

Dobra oficjalnie, możecie uważać mnie za boga ! W końcu po 47 rozdziałach ich zesfatałam ! Jest to najpiękniejsza chwila w moim życiu....chyba działa tak na mnie ten nastrój świąt...jemioły i te sprawy !
Jestem dumna z rozdziału ! I mam nadzieję, że wam się podobał ! 

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Rozdział 46 ,, Koniec tajemnicy ''

 - Tak więc wygląda cała historia - zakończył James przecierając szkiełko swoich okularów.
W pokoju panowała cisza. Dziewczyny, spoglądały po kolei na każdego z Huncwotów.
- Opanowaliście animagię... - powiedziała Lily mrugając szybko oczami.  Wyglądała tak jakby miała zaraz zemdleć.
- Tak Evans, jak widzisz nie jesteśmy takimi nieudacznikami za jakich nas uważasz - odpowiedział Syriusz uśmiechając się do niej uroczo. Ruda go zignorowała.
- I to dla Remusa...to takie... - zaczęła Mary, lecz Evans przerwała jej po chwili.
- Nieodpowiedzialne ! 
- Chciałam powiedzieć, cudowne... - mruknęła blondynka spoglądając na przyjaciółkę.
- Przecież...to zbrodnia...to... - jąkała się Evans.
- Jaka znowu zbrodnia ? - zapytał James podnosząc jedną brew do góry.
- Jesteście niezarejestrowanymi animagami...wiecie co by się stało gdyby Ministerstwo się o tym dowiedziało !? - krzyknęła Lily. Nie mogła zrozumieć, że Huncwoci złamali tak ważne zasady, lecz była też pełna podziwu. Nie sądziła, że ktoś taki jak oni może opanować, tak trudną magię.
- Ale się nie dowie - odpowiedział Syriusz spoglądając kątem oka na Dorcas. Tylko ona nie odezwała się od zakończenia opowieści.
- A jeśli...z resztą to przecież niebezpieczne... Remus podczas przemiany...no...znaczy chodzi mi o to że....no nie jest się z nim łatwo dogadać... - powiedziała Ruda starannie dobierając słowa. W żaden sposób nie chciała urazić Lunatyka.
- Och Lily czy ty martwisz się o mnie ?! To takie słodkie, czyli następnym krokiem będzie wspólne wyjście do Hogsmeade tak ? - powiedział Potter uśmiechając się do niej zabójczo. Lily przewróciła oczami.
- Po pierwsze, nie martwię się o ciebie, tylko o Remusa, a po drugie nigdzie z tobą nie idę Potter ! 
- Ale...
- Daj spokój James - powiedział Remus spoglądając na przyjaciela.
- Niech ci będzie...
- Mów dalej Lily... - powiedział Lunatyk spoglądając na nią z lekkim uśmiechem. Jego serce rozpierała radość. Dziewczyny, zaakceptowały jego futerkowy problem.
- Więc...och...dobra dam sobie spokój ! Głoszenie wam monologów nic mi nie da ! Już jest po fakcie, zrobiliście to...i.... no niestety muszę przyznać, że jest to najpiękniejsza rzecz jaką usłyszałam w życiu - powiedziała spoglądając na czubki swoich butów. Nie chciała patrzeć na zdziwione miny przyjaciół. Pierwszy raz w życiu Lily pochwaliła za coś Huncwotów....na dodatek za coś nielegalnego.
- Słucham ? - zapytał Syriusz wlepiając w nią swoje szare oczy. 
- Dobrze słyszałeś Black...Mary ma rację...
- Chociaż raz w życiu... - mruknęła McDonald pod nosem. Lily się do niej uśmiechnęła.
- To co zrobiliście...mimo, że nielegalne i niebezpieczne...jest po prostu piękne. Zrobiliście to wszystko dla Remusa...dla przyjaciela....to cudowne jak jesteście sobie oddani - Mówiła, a Huncwoci wciąż wlepiali w nią oczy. - Na pierwszym roku nie odrzuciliście go...dla niego zaczęliście ćwiczyć animagię...wiem jakie, to trudne, McGonagall mi o tym mówiła, a wy to opanowaliście w tak młodym wieku ! To po prostu fantastyczne, co zrobiliście w imię przyjaźni - powiedziała, a w jej oczach zaczęły pojawiać się łzy. Łzy wzruszenia.
- Och Lily... - powiedział Potter, podszedł do niej i ją przytulił, a ona go nie odepchnęła.
-  Evans, od tej pory całkowicie zmieniam zdanie jakie miałem na twój temat - powiedział Syriusz, który wciąż kątem oka przyglądał się Dorcas wpatrzonej w okno.
- A jakie miałeś zdanie na mój temat ? - zapytała podnosząc brew do góry. James już jej nie obejmował.
- Powiedzmy, że średnie... 
- A dokładniej...
- Dlaczego mi nie powiedzieliście ? - przerwała jej nagle Dorcas.
- Ale czago ? - zapytał James spoglądając na nią szybko. Jego zmysły były teraz skupione na Lily, która stała bardzo blisko niego.
- No o animagi... - odparła, jej głos nie wyrażał żadnych emocji lecz była to dopiero cisza przed burzą.
- Ponieważ Remus nie chciał, żeby ktoś wiedział - odpowiedział od razu Syriusz.
- Nie musieliście mi mówić o jego chorobie...chodzi mi o animagię...nic nie powiedzieliście...przyjaźnimy się...ja wam mówię wszystko. - Spojrzenie na James'a - A wy mnie olaliście...
- Nieprawda Dorcas - odpowiedział Syriusz, może trochę za szybko.
- No...może nie olaliście, ale nie rozumiem...znamy się od zawsze, przyjaźnimy...myśleliście, że komuś o tym powiem ? Przecież bym nie powiedziała...tak samo jak nie powiem o futerkowym problemie.
- Gdybyśmy ci powiedzieli, że ćwiczymy animagię, chciałabyś wiedzieć po co - odpowiedział Syriusz. Patrzył prosto w jej błękitne oczy.
- Nie prawda !
- Właśnie, że prawda Dor, ty zawsze chcesz wiedzieć wszystko - powiedział James patrząc na nią orzechowymi oczami.
- Ja...no dobra może macie rację, ale...och..
- A nawet jeśli byś nie chciała wiedzieć po co, to chciałabyś ćwiczyć z nami - powiedział Łapa.
- Ja...no...chyba nie zaprzeczę... - mruknęła.
- Właśnie, a gdyby ci się udało zmienić i poszłabyś z nami na błonia...i stałoby się coś... 
- Syriusz bez przesady...
- Bez przesady Dorcas ? Nie widzisz jak wyglądam ? Miałem dziurę w brzuchu !
- Ale...
- Dobrze, że nie ugryzł cię Remus... - mruknęła Mary pod nosem.
- Na szczęście wpadł tylko na jakiś zaostrzony konar w zakazanym lesie... - odparł James przeczesując ręką włosy.
- Na szczęście... no a gdyby ciebie takie coś spotkało ? 
- Syriusz...
- Nie Dorcas, nawet się ze mną nie kłóć ! Powiedzenie ci o tym po prostu było zbyt niebezpieczne !  - powiedział patrząc na nią z uporem. Dziewczyna wiedziała, że z nim nie wygra.
- No dobra ! Wygrałeś ! Nie będę już się czepiać...
- Dziękuję - odparł Syriusz uśmiechając się do niej szelmowsko.
- Ale....możecie pokazać w praktyce waszą animagię - powiedziała błękitnooka patrząc na nich błagalnym wzrokiem.
- No dobrze... - powiedział James, strzelił palcami, po czym w miejscu, którym przed chwilą był, stał teraz piękny, brązowy jeleń.
- O kurczę... - wyrwało się Mary.
- Banalne - powiedział James, kiedy już wrócił do swojej postaci.
- Hmm nieźle Potter... - mruknęła Lily.
- Dzięki Evans...Glizdek twoja kolej - Peter popatrzył na niego i po chwili w jego miejscu siedział brązowy szczur o ogonie, który wyglądał jak glizda.
- To przecież Ogon Nochacz ! - krzyknęła Mary podbiegając do Glizdogona. 
- Kto ? - zapytała Dorcas patrząc na przyjaciółkę ze zdziwieniem.
- Och ! Ale z was kłamcy ! - Powiedziała zwracając się do Huncwotów. - Kiedy byłam w ich dormitorium Peter musiał być wtedy w postaci szczura, a oni mi powiedzieli, że to ich szczur i ma na imię Ogon Nochacz  - powiedziała tym razem zwracając się do Dor.
- Jak można nadać zwierzęciu tak beznadziejne imię ? - zapytała Lily patrząc na nich.
- Zwierzęciu ? Też mi coś ! - powiedział oburzony Peter, który wrócił do swojej normalnej postaci.
- Och...przepraszam Peter...nie chciałam...
- Dobra nieważne...Peter jakoś to przeżyje - powiedział Rogacza uśmiechając się do Lily. Wciąż stał bardzo blisko niej.
Pettigrew mruknął coś pod nosem w odpowiedzi.
- Och czyli teraz moja kolej ? - zapytał Syriusz szczerząc się do dziewczyn.
- Nie - Odpowiedział szybko Remus. - Jesteś w słabym stanie...nie powinieneś...
- Oj bez przesady Remusie !
- Black przecież, może ci się coś stać ! - powiedziała Dorcas udając jego głos.
- Bardzo zabawne ! - warknął Łapa w odpowiedzi.
- A wy go nie widziałyście w animagicznej postaci ?  - zapytał Pettigrew otwierając czekoladową żabę.
- Niby jak Peter ? Przecież nie wiedziałyśmy wcześniej, że jesteście animagami - odparła Lily przyglądając się chłopakowi.
- No, ale Dorcas.... - zaczął Glizdogon, lecz umilkł kiedy napotkał spojrzenie Łapy.
- Peter ? Halo ? Co ja ? - zapytała błękitnooka.
- No znaczy... nic już...
- No powiedz Glizdogonie - rzekła zachęcająco Mary.
- No... - jąkał się Peter. Dorcas patrzyła na niego ze zdziwieniem. Spojrzała również na innych Huncwotów. Remus patrzył w sufit, James czochrał nerwowo włosy, a Syriusz...Syriusz dusił wzrokiem Petera. Wtedy też Dorcas uświadomiła sobie o co chodziło.
- Jak mogłeś ! - wybuchła patrząc na Łapę morderczym wzrokiem.
- Dorcas - powiedział Syriusz patrząc na nią błagalnie. Wiedział, że nie ma sensu jej oszukiwać.
- Nie Black ! Jak mogłeś, mi to zrobić do cholery jasnej ! 
- Przepraszam cię...wiem, że zrobiłem źle, ale...
- Ale co ?! Zachowałeś się jak kompletny kretyn ! Co tym chciałeś niby uzyskać, co ?!
- Nic nie chciałem uzyskać, po prostu byłaś taka zdołowana po Bakerze...ja...
- Chwila co tu się dzieje na Merlina ! - krzyknęła Mary patrząc na nich nic nierozumiejącym wzrokiem.
- To, że ten pies, którego dokarmiałam w tamtym roku to Syriusz ! - odparła. W jej oczach pojawiły się łzy.
- Dorcas spokojnie...
- Jak mam być spokojna James ! On...z resztą co ja ci się będę tłumaczyć ! Przecież ty dobrze o wszystkim wiesz ! Tak samo jak reszta Huncwotów...
- Wiesz, że nie mogłem powiedzieć !
- Wiem James ! Ale mogłeś mu ten pomysł wybić z głowy !  - powiedziała patrząc na niego, po jej policzkach już spływały łzy. Potter nic nie odpowiedział.
- Dorcas, mówisz o tym jakbym zrobił ci coś strasznego, a ja tylko...słuchałem...
- Ty nic nie rozumiesz Black ! Myślisz tylko o sobie ! Dla ciebie to nic ! Ale to były moje uczucia ! 
- Dorcas no weź... - zaczął Syriusz, lecz dziewczyna nawet nie dała mu dokończyć.
- Widzę, że moja uczucia cię nie interesują ! Oczywiście, przecież jestem tylko kolejną głupią laską ! 
- Nigdy nie powiedziałem...
- Nie musiałeś ! Widać to po twoim zachowaniu ! 
- Przecież nie chciałem zrobić nic złego...próbowałem cię tylko pocieszyć !
- To było przyjść do mnie w normalnej postaci ! 
- Nie powiedziałabyś mi nic ! 
- I dobrze ! Bo tak naprawdę nie powinieneś nic wiedzieć ! To nie była twoja sprawa !  
- Dorcas ja przecież...
- Przecież chciałeś dobrze ! Chyba tylko dla siebie ! Powinieneś się liczyć z tym, że to twoje pieprzone kłamstwo mnie zrani ! Ja bym ci czegoś takiego w życiu nie zrobiła ! - wykrzyknęła patrząc na niego z wściekłością.  - Boże jaka ja byłam głupia...
- Przecież nie wiedziałaś, że to on... - mruknęła Lily. Chciała jakoś załagodzić wybuch przyjaciółki.
- Nie to miałam na myśli... Teraz Chodziło mi o to, że jak głupia myślałam, że jednak pomiędzy mną a nim - warknęła pokazując na Łapę.W jej dłoni pojawiła się różdżka.
- Coś jednak jest ! Ale jak widać się pomyliłam ! - wykrzyknęła. Syriusza zatkało. Nie był w stanie nic powiedzieć.
- Ale teraz już po wszystkim ! Już nie będziesz miał ze mną takich problemów Black ! Już nie będę się na ciebie wściekać, ani wrzeszczeć ! Po prostu nie chcę mieć z tobą nic wspólnego ! Nie chcę na ciebie patrzeć ! - wykrzyknęła. Z jej różdżki wystrzeliły iskry, a ona wybiegła z pokoju trzaskając za sobą drzwiami.

******

Arvis udało się wyskrobać kolejny rozdział, za który mam nadzieję, nie powiesicie mnie ! Wiem, że się okropnie skończył, lecz nie chcę umierać w tak młodym wieku ! 
Ogólnie, to chciałam wam podziękować za komentarza i za to że jesteście ze mną ! Kocham was i mam nadzieję, że wytrzymacie jakoś do kolejnej notki !